Włodarz Łomży znalazł się w gronie kilkudziesięciu członków Rady ds. Samorządu Terytorialnego powołanej przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego. Uroczystość miała miejsce podczas XI Europejskiego Kongresu Samorządów, który w dniach 2-3 marca odbył się w Mikołajkach.

– Dziękuję Panu Prezydentowi za okazane zaufanie. Tę nominację przyjmuję jako ogromne wyróżnienie, ale i odpowiedzialność – mówi dr Mariusz Chrzanowski wyrażając nadzieję, że wypracowane rozwiązania realnie wpłyną na funkcjonowanie lokalnych samorządów.

Rada ds. Samorządu Terytorialnego to organ doradczy działający przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej. Do jej głównych zadań będzie należało przygotowywanie opinii i ekspertyz dla głowy państwa, przegląd oraz analiza obowiązujących rozwiązań prawnych, a także opracowywanie założeń i projektów prezydenckich inicjatyw legislacyjnych dotyczących samorządu terytorialnego. Rada nie stanowi prawa i nie podejmuje decyzji wykonawczych.

Prezydent Polski Karol Nawrocki deklarował, że powołując skład Rady ds. Samorządu Terytorialnego chce przywrócić realny dialog pomiędzy władzą a samorządem oraz spojrzeć na problemy, które dotykają lokalnych wspólnot. Jak mówił, liczy, że wraz z członkami nowego gremium uda mu się „raz na zawsze zamknąć dyskusję o Polsce A i B”.

XI Europejski Kongres Samorządów to największa w Polsce platforma dialogu, współpracy, wymiany dobrych praktyk i spotkań dla samorządowców. W tym roku zgromadził blisko 3000 uczestników z kraju i zagranicy.  Oprócz licznych paneli dyskusyjnych jednym z jego głównych punktów była debata z udziałem prezydenta RP pt. „Cel: lepsza Polska”, podczas której mówił o bezpieczeństwie międzynarodowym, gospodarce i polityce samorządowej. W tym ostatnim aspekcie Karol Nawrocki został zapytany o dwukadencyjniość w samorządach.

– Musimy brać pod uwagę w tej debacie o na razie teoretycznym prawie, które nie wyszło nawet z polskiego Sejmu, zarówno rację tych, którzy są sprawni, których ludzie chcą, ale także tych wielu młodych samorządowców, radnych czy społeczników, którzy czekają, aż ktoś po 30 albo 40 latach w końcu odejdzie – powiedziała głowa państwa.