W gronie rodziny, przyjaciół i przedstawicieli miasta, swoje setne urodziny świętowała Pani Regina Cichocka – łomżynianka z urodzenia i z wyboru. Jej życie to opowieść o sile ducha, trudnych doświadczeniach, codziennej pracy dla innych i niegasnącej miłości do rodzinnego miasta.

W sali hotelu Gromada panowała wyjątkowa atmosfera. Wśród kwiatów, serdecznych uścisków i wzruszających słów, Pani Regina Cichocka zasiadła w specjalnym honorowym fotelu. Było radośnie, rodzinnie i bardzo ciepło – tak, jak na jubileusz stu lat przystało. Wspomnienia przeplatały się z planami na przyszłość, a dostojna Jubilatka z pogodą ducha przyjmowała kolejne życzenia.

W imieniu prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego list gratulacyjny przekazał jego zastępca Piotr Serdyński. 

– Tak wspaniały Jubileusz jest okazją niecodzienną i doniosłą. W imieniu własnym i mieszkańców Łomży, z wielkim wzruszeniem dziękuję za dar Pani życia – mówił, życząc Pani Reginie, wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Wiesławem Tadeuszem Grzymałą – wielu ciepłych dni, pełnych zdrowia, spokoju, radości i spełnienia.  

Pani Regina urodziła się w Łomży i z tym miastem związała całe swoje życie. Choć los nie oszczędził jej trudnych doświadczeń, zawsze potrafiła odnaleźć w sobie siłę, by iść dalej. W wieku zaledwie 14 lat została wywieziona na Syberię. Ten dramatyczny, czteroletni rozdział młodości naznaczył jej wspomnienia bólem, tęsknotą i ciężką próbą charakteru. Jednak nawet tam, w surowych warunkach i daleko od rodzinnego domu hartował się jej charakter. 

Po powrocie do Łomży budowała swoje życie od nowa. Zawodowo poświęciła się dzieciom, pracując w żłobku i otaczając najmłodszych troską i spokojem, z którego do dziś jest znana. Doczekała się trojga wnuków i pięciorga prawnucząt, którzy są jej wielką dumą i radością.

Przez lata jej pasją było wyszywanie i haftowanie. Misterną pracą rąk tworzyła piękno, które zdobiło dom i serca bliskich. Dziś nadal nie potrafi siedzieć bezczynnie i z uśmiechem dzierga na drutach.

W relacjach bliskich, Pani Regina zawsze była osobą aktywną, otwartą i życzliwą. Chętnie uczestniczyła w miejskich wydarzeniach, spotkaniach i uroczystościach. Jej ukochanym miejscem w Łomży jest Stary Rynek –  przestrzeń, która przez dekady była świadkiem jej młodości, dorosłości i dojrzałości. Lubi tam przesiadywać, obserwować ludzi, rozmawiać i rozmyślać. Z zachwytem patrzy na to, jak zmieniło się serce miasta, wypiękniało i nabrało nowego blasku.  

Zapytana o receptę na długowieczność, odpowiada: 

– Spokój ducha i kochająca rodzina. Ważna jest również umiejętność wybaczania, wdzięczność za każdy dzień i przekonanie, że najważniejsze jest dobro drugiego człowieka.

Sto lat życia Pani Reginy to sto lat historii Łomży – tej przedwojennej, naznaczonej okupacyjną tragedią, odbudowującej się i współczesnej, tętniącej nową energią. Jej los splótł się z losem miasta, które tak jak ona przeszło przez trudne chwile, ale nie utraciło ducha.

Dziś, w blasku jubileuszowych świec, Pani Regina pozostaje symbolem siły, pogody serca i wierności swoim korzeniom. A Łomża może być dumna, że wśród jej mieszkańców jest ktoś, kto przez całe stulecie dawał świadectwo, że nawet po najcięższej zimie zawsze przychodzi wiosna.