Kilkadziesiąt osób, w tym zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński, uczestniczyło w spotkaniu zorganizowanym w siedzibie SM Perspektywa, poświęconym pogarszającej się dostępności miejsc parkingowych w rejonie ulicy Kazańskiej. Problem pojawił się kilkanaście dni temu po wprowadzeniu nowego systemu opłat parkingowych przez dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Łomży Dariusza Domasiewicza.

Po wprowadzeniu nowych stawek opłat za korzystanie ze szpitalnego parkingu, mieszkańcy – przede wszystkim budynków Kazańska 5 i 9 – narzekają, że osoby próbujące uniknąć opłat zajmją miejsca parkingowe pod ich blokami.

– Przyjeżdżają ludzie, stawiają samochody i sobie idą przez trawnik, górą przez SOR do szpitala – opowiadał jeden z mieszkańców.

Teren, o którym mowa stanowi własność Miasta Łomża i miejsca parkingowe są ogólnodostępne. 

– Jedyną propozycją, którą na ten moment możemy przedstawić jest próba wydzierżawienia tego terenu dla poszczególnych wspólnot. Pozwoli to na zamknięcie tego terenu, wprowadzenie ewentualnie innych regulacji, na przykład szlabanów, co pozwoli na korzystanie z parkingów mieszkańcom, a nie osobom trzecim przyjeżdżającym do szpitala – przedstawił rozwiązanie zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński. 

Naczelnik Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami, Paulina Gałązka podała, że powierzchnia, która musiałby ulec wyłączeniu z ogólnodostępności, wynosi około 1 ha.

– Miasto musiałoby pobierać od tego czynsz. Jest to około 3 zł 20 gr za metr kwadratowy miesięcznie, czyli około 30 tysięcy złotych w skali roku – wyliczyła naczelnik magistratu. 

Swoje spojrzenie na całą sytuację przedstawił dyrektor MPGKiM w Łomży oraz radny Sejmiku Województwa Podlaskiego, Marek Olbryś. Według niego przedstawiony wariant nie rozwiąże problemu, gdyż osoby przyjeżdżające do szpitala będą parkować ulicę dalej.

– Proponowałbym postawić dobre ogrodzenie, to zabezpieczy również lądowisko. Ale i szpital mógłby też odegrać kluczową rolę. Jest duży teren wzdłuż Perspektywy, aż do ulicy Piłsudskiego i tam można zrobić parking na około 30 samochodów – mówił. 

Jak dodał Przemysław Chełstowski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, ilość miejsc w obrębie ulicy Kazańskiej można byłoby jeszcze zwiększyć poprzez utwardzenie terenu, ale co przyznali sami mieszkańcy – to także nie rozwiąże problemu. 

Mieszkańcy domagali się dialogu ze szpitalem. Na spotkaniu nie pojawił się jednak dyrektor szpitala Dariusz Domasiewicz, a reprezentujący go zastępca do spraw technicznych i inwestycyjnych Andrzej Modzelewski, nie zabrał głosu w dyskusji.

– Jestem upoważniony do tego, żeby przyjść, posłuchać, ale nie mogę zabierać głosu – oznajmił krótko.